Zaznacz stronę

Zauważyłem pewną zależność tempa gry – jeżeli gramy w trybie multiplayer przeciwko graczom (4 na 4) to gra wygląda zupełnie inaczej. Gdy gramy na single lub zwykłą kampanię w czterech graczy to gramy inaczej. Zarażeni atakują inaczej, raczej nie robią strasznych problemów.. jednak trzeba uważać. Natomiast w Multiplayerze? No cóż, dalej trzeba uważać, to oczywiste, ale nie zmienia to faktu, że gra się inaczej. W multi musimy atakować bardzo szybko, nie zabijać wszystkim zombie – jedynie tych, którzy nam stają na drodze lub próbują gonić. Zarażeni mają wtedy mało czasu na ustawienie się, zorganizowanie ataku. I właśnie o to chodzi.
Gracze realni muszą się zastanowić, przemyśleć. Komputer atakuje chaotycznie, dlatego wskazana jest wzmożona ostrożność. Zombie też atakują w różnych sytuacjach. Gdy świecimy po nich latarką to ich kusimy, sprawiamy, że atakują nas te, które w normalnym stanie by nas wcale zabijać nie chciały. Aha, z latrką trzeba również uważać na multi – Witch zawsze pojawia się w nieodpowiednim miejscu, bez kitu. Zawsze w zasranym malutki pomieszczeniu czy w tego typu miejscach.. a Zarażeni również mogą obudzić Witcha. Tylko trzeba to zrobić sprytnie, zaatakować, gdy Ocalali są bardzo blisko.
Jeżeli się nam to uda – mają przejebane. Witch zadaje OGROMNE ilości obrażeń i jeżeli szybko nie zacznie być ostrzliwana (z mocnej broni) to rozniesie drużynę w pył w przeciągu kilku sekund. Bo musimy wiedzieć (a przynajmniej moim zdaniem powinniśmy), że Witch atakuje jednego Ocalałego, gdy to on ją skusi np. latarką czy strzałem. Jednak gdy obudzi ją Zarażony.. dostaje szału u atakuje każdego po kolei.. a powala dwoma – trzema ciosami. Więc raczej nieciekawie.. polecam shotguna, tego szybkostrzelnego – zabijamy jednym magazynkiem (o ile stoimy odpowiednio blisko). Na niektórych mapach w Left 4 Dead mamy naprawdę wymarzone miejsca do rozpoczęcia ataku. Jednak w większości miejsc możemy zaatakować, ale czy skutek będzie taki sam? Generalnie wszystko zależy od taktyki Zainfekowanych, gdyż można uniemożliwić Ocalałym dojście do Safe House na różne sposoby. Jednym z nich jest oczywiście ciągłe nękanie ich, jednak bardzo rzadko udaje się w ten sposób wygrać rundę, gdyż zorganizowana grupa Ocalałych bardzo łatwo poradzi sobie z takimi atakami. Innym sposobem jest atakowanie za każdym razem, gdy wszyscy są już żywi i gotowi do boju, nieważne gdzie są Ocalali i jaka panuje u nich sytuacja. Po prostu rzucamy się na nich wszyscy jednocześnie. Ta taktyka ma już większą szansę na sukces, zależy od miejsca które wybierzemy do ataku. A jeżeli dojdą do tego zombie „neutralne”, to faktycznie nasze szanse są spore. Można również czekać w najlepszym miejscu na mapie, uprzednio je przygotowując do obrony.
Jak wiadomo w Left 4 Dead trzeba przejść mapę z góry określonym przejściem, dlatego Zainfekowani mogą łatwo przewidzieć kiedy zorganizować obronę w jakim miejscu. Jeżeli nasi przeciwnicy są naprawdę niesamowicie dobrymi strzelcami to powinniśmy zwerbować naszego Huntera do zlurowania Witcha do miejsca naszej obrony. W sieci jest pełno filmików jak to zrobić, dlatego nie będę tutaj tego opisywał. W każdym razie jeżeli miejsce jest dobre, „neutralne” zombie gotowe do boju, witch i my wszyscy poukrywani gdzieś po kątach – no tego się nie da wygrać. Boomer, Hunter, Smoker, jednocześnie któraś z kul trafia wiedżmę. Ocalali nie są już dłużej ocalałymi.Jak wiadomo Zainfekowani mają do dyspozycji kilka różnych typów stworków. Jednak moim ulubionym jest hunter, gdyż bardzo cenię sobie zwinność. Zawsze lubiłem grać tak, że moi przeciwnicy nie mogli mnie zabić, ale nie dlatego, że byłem taki mocny – wolałem raczej unikać starcia, gdy nie było mi to na rękę i wykorzystywać swoje atuty ataku z zaskoczenia. Hunter idealnie się do tego nadaje, jest zwinny, skoczny i powala przeciwników bez żadnego problemu. Jednak sprawa jest nieco zagmatwana, gdy gracz grający Hunterem niepotrafi dobrze skakać. Wtedy team zainfekowanych jest naprawdę osłabiony, gdyż Hunter, który nie wykona udanego skoku jest raczej bezużyteczny. Z łapy zadaje małe obrażenia, jest podatny na strzały i szybko umiera. Więc jaki z niego pożytek? Żaden. Jednak jeżeli Hunter zostanei użyty poprawnie to już na wstępie Zainfekowani mają przewagę – jeden z Ocalałych jest unieruchomiony i traci życie. Jeżeli jeden z graczy pójdzie mu pomóc, to automatycznie okaże się, że jedynie dwóch pozostałych strzela do atakujących. A siłą dwóch broni nie zdziałąją tego, co zdziałałyby cztery.
Dlatego takie ważne są ataki zorganizowane, które już na początku potyczki uniemożliwiają działanie któremuś z Ocalałych. Co jak co, ale Hunter jest jedną z lepszych postaci do tego. A jeżeli atak się nie uda? Nie ma problemu, można się wycofać, skakając od ściany do ściany. Jeżeli będą próbowali nas ustrzelić to tylko zmarnują amunicję, ciężko kogoś takiego trafić. To też jest sposób – ciągle pozorować atak i uciekać, zmuszając ich do marnowania amunicji. Która oczywiście może się im jeszcze później przydać.