Zaznacz stronę

Ja lubię najbrdziej grać fortecą lub lochami, ale w sumie każdym zamkiem umiem i grywałem dosyć często. Troglodyci i harpie + oczywiście oczka.. często również medusy znajdą się w mojej armii. I dalej wojska nie rozbudowuję, zwykle chimery i minotaury buduje dopiero gdy kapitol jest już gotowy lub prawie gotowy.
Meduski i oczka dają sobie doskonale radę z odległości, ulepszone harpie mogą latać w te i wewte umożliwiając meduskom i oczkom ostrzeliwywanie głupich przeciwników latających za harpiami. To świetna taktyka (przydaje się specjalne ukształtowanie terenu, jednak żadko się ono zdarza) aby pokonać nawet bardzo mocnych przeciwników. Co prawda medusy mają bodajże cztery strzały.. jednak można kupić wóż z amunicją i już tych strzałów mamy osiem. A osiem strzałów to nie jest wcale tak mało. Aha, zapomniałbym – książka czarów to raczej standard na tym poziomie trudności.
Trzeba ją zakupić w przeciągu pierwszych trzech – czterech dni, inaczej mamy przejebane – herosek będzie pewnie kilka dni drogi od zamku, czyli automatycznie prawie tydzień zajmie nam pójście po nią i spowrotem. Niby i tak musimy iść po wojsko, ale przecież zanim po nie pójdziemy to powinniśmy kilka bitew odegrać, a bez książki będą większe straty. Wszyscy, którzy grali kiedykolwiek w Heroes of Might and Magic (którąkolwiek część) dobrze zdają sobie sprawę (a przynajmniej powinni) jak bardzo irytujący potrafi być gracz komputerowy, nasz „wymarzony” przeciwnik. Życie byłoby o wiele prostsze gdyby komputer nie tworzył wciąż nowych bohaterów i nie wysyłach ich gdzieś na zaadupia mapy na której toczymy wojnę. Ale zarazem byłoby o wiele nudniej, gdyby kopiował naszą taktykę – jeden „dopakowany” bohater, kilku innych dostarczających mu na bierząco posiłki. Wtedy podczas walki (która fakt faktem byłaby dosyć interesująca) okazałoby się to, czy wygraliśmy czy nie.
Chociaż w przypadku „normalnego” komputera to także jest widoczne – jeżli już trzeci heros z rzędu wysłany przez wroga przeciska się przez naszą obronę i sieje zamieszanie w państwie to jest z nami naprawdę krucho. Bo przecież ciężko jest zaopatrzyć w sensowne siły kilkunastu bohaterów. Komputerowi się to nie udaje, ale wciąż ma kilkunastu bohaterów – czemu? Zajmuje nam kopalnie, irytuje, prowokuje do pogoni Po prostu masakra. Ale co jest tak naprawdę lepsze? Jeden bohater z dużą ilością wojska czy duża ilość bohaterów z małymi oddziałami? Jeżeli stosujemy taktykę „wjedź na pełnej i zdobądź cały kraj za 1 zamachem” to definitywnie odradzam dużą ilość bohaterów. Jeżeli natomiast najpierw chcemy osłabić gospodarkę wroga to duż ilość irytujących muszek-bohaterów to najlepsze rozwiązanie.
Ewentualnie można połaczyć te dwie taktyki, mieć powiedmzy dwóch czy trzech bohaterów z sensownym wojskiem jednak żadnego „głownego”. Zależy od gustu, ja tam nie lubię łazić tym wszystkim, dlatego ładuję całe wojsko do jednego herosa i lecę na wroga. To pytanie nie jest zadawane zbyt często, gdyż (smutne, ale prawdziwe) ludzie po prostu zakładają, że tak jest. I nie muszą już sobie tego pytania zadawać, ktoś ich zapyta a oni zamiast sięzastanowić bezmyślnie powtarzają usłyszane gdzieś informacje odnoście dwóch ostatnich części heroska. Moim osobistym zdaniem to Heroes 4 oraz 5 to rzeczywiście klapa. Jednak nie możemy od razu oceniać gry, skoro jeszcze w nią nie graliśmy. W piątkę nie chciałem grać, gdyż po czwórce straciłem chęć do robienia czegokolwiek. Faktycznie, w czwórce było wszystko zupełnie inne niż zapamiętałem, i szczerze mówiąc bardzo mi to przeszkadzało.
Jednak piątka to już troszeczkę inna para kaloszy. Trochę przypomina Etherlordsów, jednak nie do końca. Dalej pozostaje to naszym starym, dobrym herosem, chociaż już z zupełnie nową oprawą graficzną, która nie wszystkim się oczywiście podoba. Teraz tylko moje pytanie – czy moja opinia jest obiektywna czy może nie? I na to pytanie sam nie jestem w stanie odpowiedzieć, chociaż już próbowałem. Czy uważam 4 i 5 cześc za klapę, gdyż najmilsze wspomnienia mam z 2 i 3, a gry diametralnie się od siebie różnią? Czy po prostu się „nie znam”?. Nie znam odpowiedzi, jak zresztą pewni nikt z Was.
Generalnie w piątkę można jeszcze pyknąc od czasu do czasu, ale czwórki odradzam z całego serca – gra jest po prostu beznadziejna. Ale to moja opinia, każdy może mieć swoją. Nie oceniajcie gry zanim nie spróbujecie, jak Wam się nie spoodba to możecie na nią narzekać, jeżeli się spodoba to grać – tak czy siak powinniśmy być zadowoleni.