Zaznacz stronę

Paladyni już od początków istnienia świata fantasy sprawują funkcję strażników ludzkości przeciwko złu w każdej postaci. W diablo oczywiście ta rola się nie zmienia – nasz dzielny paladyn od początku do końca wyżyna setki tysięcy nieumarłych, demonów, mutantów i Bóg wie czego jeszcze. Chociaż może nie, Boga do tego nie mieszajmy 😉
W każdym razie postać potrafi naprawdę zaszaleć, jeżeli jest dobrze poprowadzona – potrafi pokonać każdego przeciwnika. Jednak takie rozwijanie paladyna zależy od stylu gracza, jego preferencji itak dalej i tak dalej.. czyli sumie standard. Na single playerze inaczej powinniśmy go rozwinąć, inaczej na multiplayerze.. zależy od tego jaką grę wolimy. Może źle to określiłem – jeżeli chcemy grać z kolegami/drużyną(po prostu z innymi ludźmi) to powinniśmy teoretycznie inaczej rozwinąć naszego dzielnego paladyna.
Jak? No cóż, jak już mówiłem to zależy od gustu. Jednak jest zawsze kilka „podstawowych” rozwojów każdej klasy i zwykle gracze ich przestrzegają – są one wymyślone przez naprawdę fanatycznych graczy, którzy budowali takich postaci kilkanaście lub nawet więcej i naprawdę mają pojęcie w tych klockach. Częstym tematem rozmów graczy Diablo 2 jest oczywiście porównywanie możliwości danych klas (różnych) tudzież tej samej klasy lecz inaczej rozbudowanej. To raczej standardowy sposób ekspresji naszych przemyśleń wśród środowiska graczy. No, ale do rzeczy – porównywanie bohaterów wymaga oczywiście znajomości przez obu graczy każdej umiejętności obu porównywanych postaci. Jeżeli ktoś nam powie, że rozwija szarżę (jako paladyn) a my nie wiemy co to robi.. no cóż, raczej nie będziemy w stanie stworzyć w wyobraźni obrazu takowego ataku z szarży. Oczywiście kolega nas może doinformować, ale i tak wypada znać większość(poza tym prawdziwi gracze, nałogowi znają każdą umiejętność bardzo dobrze.. a przynajmniej bohaterów którymi są zainteresowani). Mi zwykle kolega opowiadał o amazonce, której osobiście nie cierpię i grałem może do 10 lvla.. po prostu była straszna.. nie cierpię strzelać z łuku czy rzucać włóczniami.. wkurzało mnie najbardziej to, że trzeba niemalże cały czas trzymać wciśnięty SHIFT aby postać nie poruszała się tam gdzie celujemy tylko oddawała tam strzał. Opracowany sposób przezemnie i mojego drogiego kolegę – Borusię.. jest naprawdę skuteczny i pozwala nacieszyć się naszym paladynem naprawdę wspaniale. Co konkretnie? No cóż, podstawową naszą umiejętnością będzie Zapał. Początkowo ciężko używać tego zbyt często, jednak już przy 20 – 25 poziomie powinniśmy być spokojnie w stanie używać tego jako normalnego ataku (zamiast niego) i w ogóle nie troszczyć się o manę. Do tego proponuję jedynie jedną umiejętność.. jest nią Szarża.
Bardzo skuteczne przeciwko innym graczom, jednak przydaje się również w innych sytuacjach – problem w tym, że tutaj jednak nasza niebieska kula zauważy wyciek many w dosyć szybkim tempie, dlatego nie można.. przeszarżować ;). Kiedyś problemem było to, że inne umiejętności nie ulepszały ani trochę tej przez nas pożądanej, teraz jest inaczej – dlatego ta taktyka jest jeszcze bardziej skuteczna. Ah, i byłbym zapomniał – przecież musimy mieć jeszcze jakąś aurę.. ale z tym chyba nie ma co w ogóle się zastanawiać – celujemy w Fanatyzm jak tylko osiągniemy wymagany poziom doświadczenia. Inne aury tez mogą wydawać się kuszące ale uwierzcie mi – to jest najlepsze wyjście. Co kolejny bohater to wychodzą miliardy nowych pomysłów na jego rozwój.. przynajmniej w moim przypadku zawsze tak było. Byłem kiedyś prawdziwym maniakiem Diablo 2, spędzałem na Battlenecie kilka do kilkunastu godzin dziennie.. każdą postacią po kolei.. oprócz mojej znienawidzonej amazonki.
Najciekawiej (i najskuteczniej) szła mi oczywiście gra paladynem, którego miałem już na singlu opracowanego do perfekcji. Jednak po kilkunastu ciężkich walkach z barbarzyńcami i nekromantami uznałem, że trzeba spróbować sił jako jeden z nich. Mój barbarzyńca potrafił naprawdę wiele zdziałać, jednak w późniejszym etapie gry (koło 60 – 70 lvlu) okazywało się, że nie mogę wlatywać z wirem w chmarę potworów.. padałem w sekundę. Nie wiem do tej pory co było powodem takiej śmiertelności mojego wielkiego osiłka ale niestety znudziła mi się gra po kilku takich śmierciach. Inaczej było z nekromantą – rozwinięty pod przywoływanie stał sobie spokojnie z tyłu i patrzył jak jego przywołańce rozprawiają się z przeciwnikiem.